Niepokój, czy ja naprawdę kocham Boga. Pytanie, czy ja w ogóle kocham Pana Boga, zazwyczaj spada na człowieka niespodziewanie. Ktoś na przykład usłyszy niezwykłe wyznanie apostoła Pawła: „Jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie
1-3 Objawienie Boga. Duncan Heaster, „Prawdziwy Chrystus”. Imię Boga może nosić każdy, przez kogo zechce On ,,objawić się” czy ukazać. Tak więc ludzie i aniołowie, a także Jezus mogą nosić imię Boga. To istotna zasada, która otwiera dla nas tak dużą część Biblii. Szczególnie syn może nosić imię swojego ojca
Kraków, WSD, 1. Już tysiące słów padało w jesiennym miesiącu maryjnym o skarbie róż - nie ogrodowych, ale róż wiary - piętnastu świętych tajemnic. Dziś przychodzi nam poprosić Maryję o pomoc w uchyleniu rąbka tej tajemnicy, jaką jest tajemnica naszej wiary, wiary wyznawanej w modlitwie różańcowej. Prośmy Wspomożycielkę Wiernych o pomoc dla mnie, bym owocnie otwierał usta, a was o cierpliwość, byście skutecznie otworzyli serce, zdolne rozsądzić pszenicę od plewów. 2. Trzymając w ręku różaniec, nawet kleryk Krakowskiego Seminarium może zastanowić się, czy Credo trzeba odmawiać na początku, czy na końcu życiodajnej modlitwy. Różne tradycje lokalnych Kościołów, tradycja Seminarium, setki książeczek do nabożeństw, różaniec w parafii, czy w domowym Kościele bądź się kłócą, bądź zgadzają w tym temacie. Trzeba jednak Credo umieścić raczej na początku modlitwy różańcowej ze względów i teologicznych, i praktycznych. Tak też uczyły babcie i mamusie swoje pociechy w niejednej wiosce malowniczej Małopolski. „Gdy zaczynasz odmawiać tę modlitwę - mówiły - weź krzyżyk, który jest na początku różańca do swej ręki i trzymając go wyznaj wiarę, w Boga". 3. Czym jest to wyznanie wiary? Jest pomostem między nauką naszych rodziców i nauką Kościoła pierwszych wieków. Wyznanie to, zwane Składem Apostolskim jest bowiem pierwszym credo soborowego Kościoła. Pochodzi z 324 r. i jest widzialnym znakiem niewidzialnej mocy potężnego już wtedy Ludu Nowego Przymierza. Już to przyczynia się do poznania roli, jaką odgrywa „Wierzę w Boga" w mojej modlitwie różańcowej. A jaka jest ta rola? 4. Przede wszystkim jest to rola jakby ogólnego przewodnika. W tym sensie Credo jest pionem, który nadaje kierunek rozmyślaniu nad świętymi tajemnicami, czuwa nad prawowiernością mojej modlitwy. Credo pobudza moją świadomość. Mówi mi, że to, co będę teraz czynił należy do dziedziny wiary. Credo nadaje powagi i wagi modlitwie poprzez swój majestat historyczny i przypomnienie tego, co w życiu najważniejsze. To Credo przypomina także, kim ja jestem, bo jestem tym, w co wierzę. I tak Credo jest dla mnie biletem, zaproszeniem, kartą wstępu do tajemnic różańca świętego. Nie mogę owocnie rozmyślać, jeżeli nie wierzę, nie wierzę, jeżeli tego nie wyznaję. Bo skarb różańca jest skarbem dla wierzącego, fałszywą perłą dla serca niewiary. 5. To moje „wierzę" jest jednak także jakby szczegółowym przewodnikiem. Przypomina, że cały różaniec wyrasta z wiary w konkret i do takiej wiary prowadzi. „Wierzę", bo nie wszystko rozumiem i dlatego też rozmyślam nad prawdami wiry. „Wierzę w Boga Ojca", Tego, który posłał anioła Gabriela do mieściny Nazaret, Tego, który był wielbiony przez Dziewicę poślubioną Józefowi. Wielbiony życiowym fiat i wypowiedzianym Magnificat. „Wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna Jedynego", który narodził się w Betlejem z Maryi Panny, ku czci której modlitwę tą odmawiam, która Go ofiarowała w świątyni i tam też znalazła. Wierzę w Jezusa, który był ukrzyżowan, bo nie uchylił się od dźwigania krzyża i umarł, bo nie uchylił się od dźwigania woli Ojca. Wierzę i w zmartwychwstanie, dlatego je będę rozmyślał i we wniebowstąpienie, bo tam jest Pan, gdzie serce me tęskni. Skoro odszedł, to wierzę w Jego powtórne przyjście, bo kto uwierzył w krzyż, wierzy i w życie z Tym, który na nim skonał. Wierzę w Ducha Świętego, którego zesłanie rozmyślać będę i to zielonoświątkowe, i to nieustanne - duszy wnętrza mego. Wierzę w Kościół powszechny, w tysiące ludzi trzymających święty różaniec w uświęcanych dłoniach i w tę, która pierwsza w tym Kościele - wniebowzięta i ukoronowana. Jeśli Ona Niepokalana, wierzę w grzechów odpuszczenie; jeśli wniebowzięta, w ciała zmartwychwstanie; jeśli króluje życiem, wierzę, że ono wieczne; jeśli mówi fiat, nie mogę nie powiedzieć amen. To amen dopiero pozwala mi wejść w szczegóły nieustannie toczącej nie „się", ale przez Boga historii zbawienia. Amen nie tylko temu Credo, ale amen Panu, amen Maryi, amen Kościołowi. Poprzez „amen" mogę wejść w szczegóły radosne, bolesne i chwalebne, w szczegóły 15 tajemnic świętego życia. 6. Jeśli mój różaniec pozostawiał wiele do życzenia i jeśli nadal niedostatek jest częstym mym gościem, to dlatego, że brakowało mi tego „Wierzę" - nie tylko w świadomości, ale często także na ustach. I to też jest łaską Pana, że dane mi jest mówić o tym, bo gdyby nie to, jeszcze dziś odmawiałbym codziennie nie cząstkę różańca, ale 5 tajemnic, a to jest wielka różnica. Dziękując komu się należy za tę łaskę, jeszcze raz proszę z przekonania i z serca. Proszę o wiarę, zachęcam do wiary i życzę wiary, bo jaka będzie nasza wiara, takie będzie Credo, a jakie Credo, taki różaniec. „Panie, przymnóż na wiary!" Święta Panienko „zaradź naszemu niedowiarstwu", byśmy nie na darmo rozważali święte tajemnice Twojego życia. Byśmy nie byli jakoby te wieprze, przed które rzucono drogocenne perły!
Można spotkać się z takim rozróżnieniem na poziomy wiary. Pierwszy to „wierzę w Boga”, czyli jestem pewny co do istnienia Boga, wierzę że On jest. Na tym etapie wiary jest bardzo wielu ludzi. Co więcej, jest wielu aniołów oraz Szatan. On też dobrze wie, że Bóg jest. Być więc na pierwszym poziomie wiary to być na takim samym
Wierzę w Boga Wierzę w Boga — mówimy w naszym wyznaniu wiary. Jest rzeczą aż nadto oczywistą, że słowa te znaczą bardzo wiele! Kim jednakże jest Ten, w którego wierzę — Bóg? Słowo Boże odsyła nas do pierwotnego doświadczenia Izraelitów z mogącą oddziaływać rzeczywistością, która dała im się poznać jako Jahwe, to znaczy: „Ja Jestem”. W wielu doświadczeniach tej obecności Izrael poznał, że to Jahwe-Bóg jest tą potężną rzeczywistością. To On wezwał Abrahama z jego ojczyzny i wybawił plemiona izraelskie ze śmiertelnego niebezpieczeństwa w Egipcie. Był także tym, który zawsze przychodził, gdy wołał do Niego znajdujący się w niebezpieczeństwie naród. Tak powracające doświadczenia w toku dziejów plemion izraelskich nie wywoływały niepokojów. Przeciwnie, doprowadziły do powstania narodowej wspólnoty oraz do wspólnoty wiary w Niego i w Jego ratującą moc. Z wielu różnych elementów uczynił On jeden naród, niejako „stworzył” go, obdarował życiem i nadzieją. Jemu też mogli się Izraelici całkowicie powierzyć, a zarazem uwierzyć. Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen. Później prorocy doświadczyli jeszcze czegoś innego, zupełnie nieoczekiwanego. Musieli odkryć i wyznać, że On jest tym, do którego należą także inne narody. Było to zarazem zdumiewające i prowokujące: Jahwe-Bóg bowiem poprowadził narody pogańskie przeciw Izraelowi, by ukarać lud, którego wiara sprowadzała się do wyznawania Go samymi wargami, a nawet zdawała się całkowicie wygasać. Równocześnie jednak tym, którzy mieli otwarte serca, obiecywał nowe życie, nową przyszłość. Także te doświadczenia prowadziły w Izraelu do nowego zaufania Mu — do wiary. Jeszcze inaczej doświadczył Boga Jezus. Nazywa Go i zwraca się do Niego słowami: „Abba — Ojcze!” W takim stopniu przeżył Boga jako Ojca, że mógł i musiał zarazem doświadczyć siebie jako Syna, jako Jego Syna. Dlatego widział wypełnienie swego życia w takim działaniu, aby przez wszystkie Jego słowa i czyny przenikała miłość Ojca do ludzi. Służbę tę Jezus pełnił z wewnętrzną bezinteresownością i przekonującą dobrocią, tak że ludzie czuli się umocnieni i pocieszeni. Te nowo nabyte przez Jezusa doświadczenia niosły im wyzwolenie i poruszały ich do głębi. Dzięki nim zawierzali Jezusowi i Temu, któremu Jezus umożliwiał działanie w ich życiu — zaczynali wierzyć w Boga. Ilekroć otwieram Pismo Święte, zawsze uobecnia mi ono doświadczenie Izraela, proroków, a także doświadczenie Jezusa. Jakkolwiek mogą to być niesamowicie wzruszające doświadczenia Izraela czy najwznioślejsze doświadczenia Jezusa — są to jednak ich doświadczenia. Tymczasem jakie znaczenie mają one dla mnie? Czy i ja mam udział w tych doświadczeniach? Czy i mnie otwiera się możliwość uczestniczenia w Bożej światłości? Myślę, że tak. Pewna kobieta, protestantka, powiedziała mi kiedyś, że z uwagą czyta Pismo Święte. Tekst ten bowiem ją oświeca: coś ją dotyka, wewnętrznie przenika. Czy może być inaczej, kiedy bez pośpiechu i z uwagą stykam się ze Słowem? O iluż to lękach, nadziejach i wyzwalającej radości mówi mi Biblia. Jak wiele w niej słów wdzięczności i uwielbienia pomimo wielkiej nędzy, która dręczyła ówczesnych ludzi! Czy owa wewnętrzna radość, zdecydowana stałość, wierność i miłość, zaufanie ludzi, których spotykam na kartach Pisma Świętego, są samymi tylko odkryciami i odczuciami? Czy miłość Jezusowa — posunięta aż do wydania samego siebie — to tylko ludzkie osiągnięcie? Czyż nie napotykam tutaj tę przeogromną moc dobroci, której powierzali się wszyscy poczynając od Adama aż po Abrahama, a dalej od Abrahama aż do Jezusa? Skoro oni powierzyli się tej mocy, czyż ja mogę zrobić inaczej? Oczywiście, może się zdarzyć i tak, że sam — może tylko jeden jedyny raz w życiu — doznam niezapomnianego przeżycia, które ożywi albo nawet dopiero obudzi moje zaufanie do Niego. U wielu wiara opiera się właśnie na takich przeżyciach. Może też zdarzyć się i tak, że będę posiadał „jedynie” zwyczajne doświadczenia, uważane przez innych za doświadczenia „bez znaczenia”, które jednak mnie osobiście dopomogą w zrozumieniu i wyjaśnieniu własnego istnienia. W tego rodzaju doświadczeniach rozpoznaję Go po działaniu, a jednocześnie odczuwam, że nie ma na świecie takiej mocy, która byłaby w stanie dokonać tego, co On sprawia. Żadna siła nie potrafi powstrzymać Jego działania. Dlatego mogę Mu zaufać, mogę w Niego uwierzyć, podobnie jak uczyniło to już wielu przede mną. Uczynię to najlepiej we wspólnocie z tymi wszystkimi, którzy Mu uwierzyli od początku istnienia ludzkości — we wspólnocie ze świętymi. opr. aw/aw
O Synu Bożym Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (J3,16) A najwyższy kapłan rzekł do Niego: Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży? Jezus mu odpowiedział: Tak, Ja Nim jestem. (Mt26,64-65)
Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi W tych słowach wyznajemy naszą wiarę w Bożą wszechmoc. W jakim jednak znaczeniu Bóg jest wszechmocny? Czy może ukryć coś tak, żeby nawet sam nie mógł tego nigdy odnaleźć? Czy w dwuwymiarowej geometrii może wykreślić czworoboczne koło albo okrągły trójkąt? Dlaczego wyznajemy, że Bóg jest wszechmocny? Czy to twierdzenie wymyślili teologowie przy zielonym stoliku? A może powtarzamy zdanie jakiegoś dewota? Ci, którzy poprzedzili nas w wierze, w szczególny sposób doznali doświadczeń Boga i Jezusa. Byli pod wrażeniem działania Boga, które niejednokrotnie budziło w nich zdziwienie, a czasem nimi wstrząsało. Dlatego też czuli potrzebę mówienia o tym, co się im przytrafiło podczas spotkania z Bogiem, bowiem ludzie obdarowani takim przeżyciem nie mogą zwyczajnie przejść nad nim do porządku dziennego, tak jakby nic się nie wydarzyło. Przecież w ich życiu „coś” się stało! Stało się coś, co można przyrównać do spotkania Zmartwychwstałego z niewiastami i uczniami. O tym musieli mówić! W ten sposób formułowało się pierwotne chrześcijańskie wyznanie wiary: Pan rzeczywiście zmartwychwstał! (Łk 24, 34). Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen. Przy takim doświadczeniu Boga nie myśli się o tym, jak formułować logicznie niepodważalne zdania. Chce się jedynie głosić innym wielkość, dobroć i wspaniałość Boga, ponieważ doznaje się radości, ponieważ samemu jest się tym spotkaniem poruszonym. Doświadczenie takie jest szczególnie imponujące, jeśli uszczęśliwia ono nie tylko jednostkę, ale również krąg przyjaciół, a nawet cały naród. Zazwyczaj nie teologowie czy filozofowie, lecz prości ludzie przekazują innym swą radość. Są to ludzie z sercem, którzy nie krzyczą fanatycznie, lecz są gotowi dzielić się z innymi własnymi doznaniami, a także — to rzecz ważna! — powiązać je z rzeczywistością życia. Izraelici widzieli, w jaki sposób Bóg wybawił cały ich naród z „wszechmocy” państwa egipskiego: On był potężniejszy! Przez długie lata odczuwali, jak przewyższające ich siłą sąsiednie narody rozbijały się o potężną opiekę Boga. Odkrywali, że On jest najpotężniejszy. Z tym poczuciem śpiewali: Czemu burzą się ludy... Powstają królowie ziemscy i książęta radzą społem przeciw Panu i Pomazańcowi Jego... Drwi z nich Ten, który mieszka w niebie, Pan im urąga (Ps 2 w tł. Cz. Miłosza). Naród izraelski ze zdumieniem spoglądał na regularne powroty pór roku: na wzrastanie, dojrzewanie, przemijanie i ponowne wzrastanie. Przyglądał się też równomiernemu, uporządkowanemu i „wiecznemu” biegowi świateł niebieskich. To były ślady, z których pobożni Izraelici poznawali mądre działanie Boga, którego potężna moc wszystko ożywia, porządkuje i utrzymuje w ruchu. Radowali się swoim Wszechmocnym, gdyż rzeczywiście czuli się u Niego bezpiecznie. Dlatego śpiewali: Kto się w opiekę oddał Najwyższemu i w cieniu Wszechmocnego mieszka, powie do Pana: Ostojo moja i Twierdzo moja, Boże mój, Tobie ufam (Ps 91 w tł. Cz. Miłosza). Takie wyznanie dzisiaj wydaje się dla wielu, czasem i dla mnie, trochę przesadzone, niedorzeczne bądź nierealne. Czyż nie ma na świecie cierpienia, niesprawiedliwości, przemocy zła? Niejeden pyta na przykład, jak mogę czuć się bezpiecznie w obliczu Bożej wszechmocy po tym, co stało się w Oświęcimiu? Stawiając takie pytania nie można zapominać, że ludzie cierpieli już przed Oświęcimiem! Przecież od najdawniejszych czasów musieli znosić niesamowite okropności, musieli cierpieć najbardziej wyrafinowane tortury i katusze. Właśnie naród izraelski — jak chyba żaden naród — cierpiał okupację najróżnorodniejszych mocarstw. Był przedmiotem nienawiści i najróżniejszych okrucieństw jeszcze na długo przed Oświęcimiem. Oczywiście nie jest to usprawiedliwienie dla współczesnego okrucieństwa. Istotne jest natomiast, mimo tylu cierpień, że ci nasi przodkowie w wierze nieustannie wysławiali chroniącą ich Bożą wszechmoc: Panie, Ostoją nam byłeś z pokolenia w pokolenie (Ps 90, 1 w tł. Cz. Miłosza). Powyższa odpowiedź nie jest oczywiście żadnym logicznym uzasadnieniem. Jest odpowiedzią, która płynie wyłącznie z wiary. Czy istnieje jakaś inna, a zarazem lepsza? Wydaje się, że nie znajdziemy lepszej od tej, jaką podaje sam Bóg: Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan, Bóg, który jest, który był i który przychodzi (Ap 1, 8), a ja Mu odpowiem: Obym zamieszkał w Twoim namiocie na wieki, obym się schronił pod opiekę Twoich skrzydeł (Ps 61, 5 w tł. Cz. Miłosza). Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi — wyznają wierzący w Chrystusa. Ale na jakiej podstawie? Trudno dzisiaj spotkać człowieka, który by nie słyszał o „prawybuchu” jako przypuszczalnym prapoczątku świata. Radioteleskopy przenikają przez głębie wszechświata i poza znaną materią odkrywają antymaterię, rejestrują wybuchy i kurczenie się gwiazd w odległościach liczonych milionami lat świetlnych... Zdaniem wielu ewolucja wyjaśnia niemal wszystkie zagadki związane z powstaniem życia. Coraz to nowe tajemnice wyjawiają badania kuli ziemskiej. Mamy już dziecko z „probówki”. Doskonałe narzędzia odkrywają wciąż nowe cząsteczki materii oraz niewyobrażalnie szeroki ocean gwiazd we wszechświecie. Tylko Boga nie udaje się dotąd odnaleźć przy pomocy tych precyzyjnych aparatów. Czyżby zagadkę o początku świata i początku życia można było rozwiązać bez Boga? Czy jeszcze mogę z czystym sumieniem uznawać Boga za Stwórcę „nieba i ziemi”, jak to czyni Pismo Święte (Rdz 14,19)? Co rozumiem przez to, że nazywam Boga Stworzycielem nieba i ziemi? Czy przypatruję się wszystkiemu, co zawiera się we wszechświecie — od pracząsteczek po gwiazdy-olbrzymy? Czy uznaję, że to wszystko niekoniecznie musiało istnieć? Nie ma bowiem takiego bytu na świecie, który by sam z siebie zaistniał i wszystko — cokolwiek tutaj spotykamy — drzewa, góry, gwiazdy, ludzi, miasta — tego wszystkiego kiedyś tutaj nie było i kiedyś nie będzie. Skąd zatem początek wszystkiego? Z „prawybuchu”? Jeśli „coś” rzeczywiście wybuchło — a to jest rzeczywiście możliwe do przyjęcia — to „co” wybuchło? Przecież „nic” wybuchnąć nie może. W takim razie skąd pochodzi to „coś”, co mogło wybuchnąć? Dochodzimy do punktu, którego wiedza przyrodnicza ani technika nie są w stanie przekroczyć. Jeżeli w ogóle coś istnieje, to musi także posiadać praźródło swego bytu, a zatem musi istnieć jakaś rzeczywistość, która wszystkim znajdującym się na zewnątrz użyczyła istnienia. Jeżeli jednak jest ona rzeczywiście praźródłem istnienia, to nie tylko musi mieć sama w sobie istnienie, ale musi sama z siebie istnieć. Wynika z tego, że ten prabyt nie mógł nie istnieć. On musi istnieć, musi zawsze istnieć — musi być bez początku, bez końca, musi istnieć wiecznie. Właśnie owo praźródło bytu powołuje do istnienia wszystko inne, cokolwiek istnieje poza Nim, co kiedykolwiek było i co kiedykolwiek będzie! Prabyt wyprowadza, „stwarza” wszystko inne z niczego bez posługiwania się przy tym żadnymi narzędziami ani materiałem. Ten prabyt, tę jedyną i wieczną rzeczywistość nazywamy Bogiem. Można przyjąć, że Bóg powołał do istnienia „pramaterię” (fale, cząsteczki, energię, itd.), nadał jej dynamikę i plan dalszego rozwoju. Wszystko zatem — pierwsza inicjatywa, sensowny plan, uporządkowana prawidłowość — pochodzi od Boga, a nie jest tylko czystym przypadkiem. W tym znaczeniu „niebo i ziemia” oznaczają absolutnie wszystko, co nie jest Bogiem — zarówno byty materialne jak i duchowe. One są stworzeniami, ponieważ swe istnienie zawdzięczają Bogu, i to nie tylko pierwszy impuls powołujący je do istnienia, ale także trwałe podtrzymywanie w tym istnieniu. W każdej chwili zatem całe stworzenie zależy od Boga (Ps 104, 28-30). Bóg nie musiał dokonywać dzieła stworzenia. Całe stworzenie powołał do istnienia swą wolną decyzją, kierując się jedynie miłością. Nowy Testament świadczy, że Chrystus pośredniczył w tym dziele: Wszystko przez Niego się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało (J 1, 3). Oczywiście pośrednictwo Chrystus nie ogranicza się tylko do początku; ono trwa. W Liście do Kolosan czytamy: Wszystko w Nim ma istnienie (Kol 1,17). I jeszcze jeden znamienny wymiar dzieła stworzenia przybliża ten sam list: Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone (Kol 1, 16). Dzieło stworzenia zatem nie jest wynikiem przypadku. Nie zostało też „rzucone” i pozostawione ślepemu losowi. Dzieło to w swym początku, w swym trwaniu i w swym końcu podtrzymywane jest mocą dobroci Boga. On prowadzi je na powrót do siebie, by w Nim mogło otrzymać ostateczną doskonałość. Tak wyraża tę prawdę przyrodnik i teolog — Teilhard de Chardin: „Cały rozwój stworzenia biegnie nieustannie w kierunku punktu Omega, czyli ku Bogu, który jest jego Alfą, jego początkiem”. Zauważmy, że nauki przyrodnicze znają tylko słowo „teraz”, które oznacza przemijanie stworzenia. Gdyby jednak to „teraz” trwało miliard lat, byłoby tylko stworzeniem i nie mogłoby powstać samo z siebie. Nauki przyrodnicze nie potrafią określić ani początku, ani końca. Tylko Bóg zna te dwa decydujące punkty i tylko On może nam tę tajemnicę odkryć. Dla naszej pociechy i dla naszego umocnienia daje nam poznać, że zarówno początek stworzenia, jak jego koniec są dziełem Jego miłości. opr. aw/aw
Okopress czyli gówno wyborcze zawinięte w te sreberka. Nie można wierzyć w Boga Ojca, a nie wierzyć w Kościół Święty, bo żeby wierzyć w Boga Ojca, trzeba uwierzyć w Chrystusa, a nie można uwierzyć w Chrystusa, nie wierząc w Kościół. A jeśli ktoś uważa inaczej, to jest zakażony relatywizmem i tkwi w kłamstwie.
Prawdziwy Bóg to Bóg jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, Bogiem Mojżesza i proroków, a przede wszystkim Bogiem Jezusa Chrystusa. Bóg Stwórca Z prawdą o tym, że Bóg jest Panem wiąże się ściśle wiara w Boga Stwórcę. Bóg może być Panem historii i gwarantem przymierza właśnie dlatego, że jest Stwórcą świata, historii i człowieka. Bóg nie tylko stwarza świat i człowieka (por. Rdz 1-3), ale troszczy się o niego i daje mu przestrzeń wolności, której inne stworzenia nie posiadają. Człowiek mógł żyć w pełnej harmonii z Bogiem, z innymi ludźmi i z całym światem. Nawet wtedy, kiedy pierwsi ludzie zgrzeszyli sprowadzając na siebie i wszystkich swoich potomków zło, cierpienie i śmierć Bóg nie odrzucił zupełnie człowieka i nie odwołał odwiecznego planu, dla którego stworzył świat i człowieka. Zgodnie z tym planem Stwórcy i Pana wszechświata człowiek stworzony na obraz Boży, jest powołany do szczęścia, do zbawienia[11]. Odpowiedzią Boga na nieposłuszeństwo człowieka jest obietnica zbawienia, którą Bóg przekazał pierwszym ludziom po ich upadku. Bóg dotrzymał obietnicy. W odwiecznym planie Bożym i w Jego opatrznościowym działaniu wszelkie zło zostało pokonane przez krzyż i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Bóg - Pan i Stwórca - nie tylko powołał świat do istnienia. Troszczy się o swoje stworzenie, gdyż kocha to, co stworzył. Ta miłość pokonuje nienawiść, zło i grzech w Jezusie Chrystusie, który umarł i zmartwychwstał i otwiera człowieka na życie wieczne, życie dzieci, które chcą być na zawsze w „Domu Ojca”[12]. Bóg „na zło nie odpowiada złem, lecz dobrem, na obelgi - przebaczeniem, na zabójczą nienawiść - miłością, która daje życie. Tak więc zło jest naprawdę pokonane, ponieważ oczyszczone zostało miłością Boga. Tak więc śmierć jest definitywnie pokonana, gdyż została przekształcona w dar życia. Bóg Ojciec wskrzesza z martwych Syna: wielki wróg śmierć, (por. 1 Kor 15,26), została pochłonięta i pozbawiona jadu (por. 1 Kor 15,54-55), a my uwolnieni od grzechu, możemy uzyskać dostęp do dziecięctwa Bożego.”[13].
Modlitwa „Wierzę w Boga Ojca zakończona”. „Wierzę w Boga Ojca, Wszechmogącego, Stwórca nieba i ziemi. A w Jezusie Chrystusie, jego jedynym synu, naszym Panu. Kto został poczęty za sprawą Ducha Świętego. Zrodzony z Maryi Dziewicy. Cierpiał pod Poncjuszem Piłatem. Został ukrzyżowany, umarł i pochowany.
Jarosław HebelŹródło: Wielu z nas, mężczyzn, zastanawia się jak być dobrym ojcem? Gdzie należy szukać wzorców? Czy w ogóle istnieje jakiś wzór ojcostwa? Postacią, która przemawia do dzisiejszego człowieka może być św. Józef. W Piśmie Świętym nie zostało zapisane żadne słowo św. Józefa, ale bogactwo tej postaci ukazane jest przez jej konkretne czyny. W jaki sposób wzór tego świętego może budować powołanie i posłannictwo każdego mężczyzny, który jest mężem i ojcem? Przyjrzyjmy się życiu świętego Józefa, może zachęci to nas do refleksji nad naszym ojcostwem. Odpowiedzialny mąż i ojciec Jednym z najważniejszych aspektów ojcostwa jest odpowiedzialność. Józef dowiedział się o swojej ojcowskiej odpowiedzialności za los Jezusa wprost od samego Boga: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło (Mt 1,20). Odpowiedzialność Józefa jest równoczesna: względem kobiety, Maryi, swej małżonki i względem Dziecięcia, które się w Niej poczęło. Józef jest więc prawdziwym mężem Maryi i prawdziwym ojcem Jezusa Chrystusa, jego dziewiczym ojcem. Jest ojcem w akcie zrodzenia, tj. w akcie przyjęcia Dziecięcia za swoje, a jeszcze bardziej w akcie Jego wychowania i rozwoju. Wspólnota małżeńska jest głębokim aktem zawierzenia i miłości, najpierw wobec prawdy, że to sam Bóg powołuje do małżeństwa, a także do macierzyństwa i ojcostwa. Są ojcowie, którzy szaleją z radości, że stali się ojcami dziecka, dziękują za to Bogu, ale są i tacy, którzy przed tą prawdą uciekają, bo do niej nie dojrzeli. Józef i Maryja, oboje są w tej samej sytuacji; Maryja musi dokładnie tak samo uwierzyć w tajemnicę swojego macierzyństwa wobec Pana Jezusa, jak i Józef musi uwierzyć w tajemnicę swojego powołania do dziewiczego ojcostwa, względem Chrystusa. Rodzicielska odpowiedzialność św. Józefa za Jezusa najpełniej zostaje wyrażona, gdy razem z Maryją szuka swego dziecka w świątyni: Synu, czemuś nam to uczynił. Oto ojciec Twój i ja, z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Macierzyństwo i ojcostwo to wspólna odpowiedzialność; szukanie razem tego, co będzie najlepsze dla naszego dziecka, dla naszych dzieci. W taki oto sposób, przez matkę i ojca, Bóg posługuje się rodzicami w kształtowaniu nowego życia, które w nich znalazło swój początek. Główną odpowiedzialnością rodziców jest odtąd poszukiwanie w dziecku Bożego człowieczeństwa. Człowiek wielkiej wiary Innym bardzo ważnym aspektem ojcostwa jest wiara. Św. Józef, jako ojciec Jezusa, był człowiekiem wielkiej wiary. Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł i wziął swoją małżonkę do siebie. Biorąc ją za żonę, troszczy się o nią, chce i pragnie zapewnić jej bezpieczeństwo. Obowiązkiem męża i ojca jest troska o swoją rodzinę, zapewnienie bytu materialnego, danie poczucia bezpieczeństwa zwłaszcza wtedy, gdy jest trudno. To wszystko musi być zanurzone w wierze. Być dobrym mężem, dobrym ojcem, to być człowiekiem wiary. Św. Józef uczestniczył w wierze Maryi, tak samo mąż powinien uczestniczyć w wierze swojej żony, powinien swoją wiarę zakorzenioną w sercu zjednoczyć z wiarą kobiety, którą wybrał, uczynił sobie najbliższą, najukochańszą. Józef, przyjmując Maryję pod swój dach, nie rozumiejąc jeszcze całej tej sytuacji, która ją dotknęła przez Ducha Świętego, szanuje jej wyłączną przynależność do Pana Boga. A więc Józef nie pojmuje tego małżeństwa tylko jako związek ludzki, ale patrzy na to małżeństwo przede wszystkim w kontekście Bożym. Miłość Boża, miłość wzajemna między Józefem i Maryją wzmacnia się przez liczne przeciwności i problemy (ubóstwo Betlejem, ucieczka do Egiptu, szukanie zagubionego dziecka w świątyni). Tak też bywa w naszym życiu, że miłość między żoną i mężem wzmacnia się także przez wspólne pokonywanie trudności. Miłość oparta na przebaczeniu, na próbie zrozumienia siebie, nabiera wtedy swojej siły. Dla miłości małżeńskiej najgorszy jest moment stagnacji, rezygnacji z pracy nad sobą, niechęci do wysiłku. "Kapłan" domowego kościoła Św. Józef, trwając w bliskości Boga, oddawał się Jego wszechmocy, a to pozwalało mu mężnie stawiać czoło wszelkim trudnościom. Jezus przyglądał się temu. Bliskość Jezusa pomagała świętemu Józefowi prowadzić głębokie życie wewnętrzne, z którego czerpał rozwagę i siłę. Każdy mąż i ojciec powinien odkryć wartość osobistej i wspólnej modlitwy. Ojciec jest dla dzieci przykładem. Postawa ojca wpływa na kształtowanie się w naszych dzieciach obrazu Boga i na ich duchowy rozwój. Ojciec, który się modli, który ujmuje w swoją dłoń maleńką rękę dziecka i prowadzi je do kościoła, ojciec, który rozmawia z dzieckiem o Bogu jest odzwierciedleniem obrazu Boga Ojca. Modlitwa uczy miłości do Boga i ludzi. Miłość rodzi się w domu rodzinnym. Dla rodziny bardzo ważna jest wspólna modlitwa, wspólne przebywanie i okazywanie sobie wzajemnej miłości i przywiązania. W obecnych czasach warto powrócić do modlitwy rodzinnej. Od wczesnych lat powinniśmy wszczepiać w serca dzieci umiłowanie modlitwy, zwłaszcza wspólnotowej. Pamiętajmy, że ojciec jest "kapłanem" domowego kościoła. Człowiek pracy Odpowiedzialny ojciec jest człowiekiem pracy. Praca stanowi podstawowy wymiar bytowania człowieka na ziemi. Świętej Rodzinie z Nazaretu nie był obcy trud pracy i to pracy fizycznej, zwyczajnej, często ciężkiej i żmudnej. Święty Józef wkładał w pracę swoje zdolności i całą miłość, jaką żywił do Jezusa i Maryi. Praca przybliżała go do Boga, była hołdem składanym codziennie Bogu. Święty Józef wiedział, że pracując, wypełnia wolę Bożą, dlatego jego pracy towarzyszył klimat milczenia i modlitwy. Żyjąc w ciągłym kontakcie z żywym Bogiem, przypomina, że być dobrym ojcem to dać dowód, że praca solidnie wykonana jest wyrazem miłości ojca do dzieci. Święty Józef jest dla nas wzorem ojca, który ukazuje dziecku właściwy sens pracy, uczy sumiennego jej wykonywania, w łączności z Bogiem i z tymi, którym trud nasz ma służyć, bo o wartości pracy nie decyduje to, co robimy, ale jak to robimy i jakie motywy nami kierują. Również wspólna praca w rodzinie, obowiązki domowe uczą dzieci szacunku dla ludzkiej pracy, ofiarności, wspólnoty, wartości podejmowanego trudu. Jako mężowie i ojcowie powinniśmy pamiętać, że poza obowiązkami zawodowymi mamy także obowiązki domowe, dlatego, pomimo zmęczenia i znużenia, angażujmy się w pomoc żonie i poświęcajmy więcej czasu dzieciom. Ojciec troszczący się o wychowanie dziecka Niezwykle istotnym aspektem ojcostwa jest troska o wychowanie dziecka. Bycie ojcem to nie tylko spełnianie funkcji biologicznej, ale to długi proces wychowania i kształtowania charakteru dziecka. Dzisiaj wielu ojców nie podejmuje się odpowiedzialności za rozwój i wychowanie swoich dzieci, uznając, ze to obowiązek żony. Przypatrzmy się św. Józefowi. Przyjmuje on pełną odpowiedzialność za Jezusa. Będąc ojcem, nadaje swojemu Synowi imię Jezus, wprowadza Syna w zawód cieśli, spędza z Nim bardzo dużo czasu. Ojcostwo Józefa wyraziło się w tym, że uczynił ze swojego życia służbę, składając całkowity dar z siebie, ze swojego życia, ze swojej pracy. Św. Józef wiernie i z troską oczekiwał narodzin Dziecka a potem z miłością Je przyjął; spełnił pierwszy religijny obowiązek, jakim było obrzezanie; nadał imię narodzonemu Dziecięciu, potwierdzając w świetle prawa swoje ojcostwo, a wypowiadając imię Syna zapowiedział Jego misję; dopełnił obowiązku ojca, dokonując wykupu pierworodnego Syna w obrzędzie ofiarowania; na wyraźne polecenie Boże stał się on na wygnaniu obrońcą swojej Rodziny – Maryi i Jezusa; powrócił posłusznie do Nazaretu, gdy Bóg wyznaczył mu czas powrotu; z bólem serca szukał dwunastoletniego Jezusa; czuwał w Nazarecie nad Jezusem, który pod Jego opieką "wzrastał w mądrości, w latach i w łasce". Św. Józef wskazuje, że ojcowie nie tylko mają obowiązek zapewnić byt materialny dziecku, ale przede wszystkim powinni brać odpowiedzialność za wychowanie. Ojciec powinien wprowadzać dziecko w obowiązki, zaprawiać do konsekwencji, do wierności zasadom i Prawu Bożemu. Zadaniem ojca jest również obrona rodziny przed zagrożeniami z zewnątrz (zgorszeniem, deprawacją) – podobnie jak św. Józef bronił Jezusa przed Herodem. Zakończenie Św. Józef uczynił ze swojego życia całkowity dar: był oddanym i odpowiedzialnym mężem i ojcem, był człowiekiem głębokiej wiary, całkowicie posłusznym Bogu, był oparciem dla Jezusa i Maryi, ofiarnie troszczył się o własna rodzinę zarówno w wymiarze materialnym jak i duchowym. Jego miłość wyrażała się w konkretnych czynach. Św. Józef, poprzez realizowanie swej życiowej misji, wzywa współczesnych ojców do pracy nad sobą, do uczenia się odpowiedzialnego, pełnego poświęcenia i miłości ojcostwa. Prośmy Boga o to, byśmy potrafili być cudownymi ojcami, by nasze dzieci mogły powiedzieć: jesteśmy spełnionymi przez miłość naszego ojca. Św. Józefie, pomóż nam odkrywać wielkie powołanie do ojcostwa. Jarosław Hebel – teolog, polonista, nauczyciel j. polskiego w XIV LO w Gdyni, członek Stowarzyszenia Najświętszej Rodziny z Nazaretu, Rycerz Kolumba.
abdul4715521. Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, * Stworzyciela nieba i ziemi, * i w Jezusa Chrystusa, * Syna Jego Jedynego, Pana naszego, * który się począł z Ducha Świętego, * narodził się z Maryi Panny, * umęczon pod Ponckim Piłatem, * ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, * zstąpił do piekieł, * trzeciego dnia zmartwychwstał
Mój wieczorny pacierz… Ojcze Nasz, Zdrowaś Maryjo… Czy stać mnie jeszcze na coś więcej..? Może na kilka słów dziękczynienia, prośby, uwielbienia… A może, jak za dziecięcych lat, jest jeszcze miejsce i czas na 10 Przykazań Bożych, 5 Przykazań Kościelnych, Credo… Właśnie: >. Przypominanie sobie, punkt po punkcie, podstawowych filarów mojej wiary. Tak, aby na co dzień wiedzieć, czym mam żyć, na czym budować swoje życie, czego bronić… „Wierzę w Boga…” – tak zaczynamy. Co to oznacza: spróbujmy wspólnie się nad tym zastanowić. „Wierzę…„: czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego to wyznanie wiary rozpoczyna się od >, a nie od >? Czy nie wydaje się trochę dziwne, że to wyznanie wiary, coś co jest tak bardzo wspólnotowe (więcej: wspólnototwórcze), co łączy nas wszystkich w tę samą wspólnotę ludzi wierzących, nie powinno się rozpoczynać od >? Jest w zwyczaju wielu sanktuariach maryjnych, np. w Lourdes, a bliżej nas: w Wąwolnicy, modlić się idąc w wieczornej procesji z zapalonymi świecami. Gdyby tak przyjrzeć się takiej procesji z góry, to trudno by dojrzeć pojedyncze świece. Ich blask zlewa się w jedno długie promieniste światło; każda świeca gubi się w tym potoku światła. Podobnie dzieje się, kiedy w wielkie święto, podczas uroczystej Mszy św. śpiewamy „Chwała na wysokości Bogu„. Każdy z nas śpiewa: „chwalimy Cię, wielbimy Cię, wysławiamy Cię..” i głos nasz gubi się w wielkim tłumie. Kiedy jednak recytujemy lub śpiewamy >, nie chcemy zgubić się w wielkim tłumie. Każdy z nas, punkt po punkcie, wyraża dobitnie swoją opinię, za którą jest osobiście odpowiedzialny. Podobnie dzieje się na początku Mszy św., kiedy odmawiamy >: „Spowiadam się…, zgrzeszyłem…, moja wina…„. Bo moje grzechy są moimi grzechami, a twoje są twoimi i każdy z nas jest za nie indywidualnie odpowiedzialny. Tak samo dzieje się z wyznaniem wiary: każdy z nas osobiście i oddzielnie jest odpowiedzialny za to tak doniosłe wyznanie: „Wierzę w Boga” (można by powiedzieć: „Ja wierzę w Boga„). Czy rzeczywiście warto się zatrzymywać nad rozważaniem tego punktu Credo, który wydaje się być nieistotnym, wręcz banalnym? Jednak naprawdę warto. Zwłaszcza gdy chcemy prześledzić całe > i chcemy to uczynić świadomie, myśląc o tym, co mówimy, a nie na ślepo powtarzać to, co mówią inni… „Wyznanie wiary” powinno być głoszeniem naszego jak najbardziej osobistego przekonania. (może dlatego sporo ludzi w czasie wyznania wiary w czasie Mszy św. nie otwiera ust….?) I mam to czynić używając wszystkich sił mojego rozumu. Również i po to, aby coraz lepiej być gotowym do obrony, tego co głoszę i w co wierzę. Całkiem rozważnie i odpowiedzialnie mam mówić: „Ja, Jarek Kowalski wierzę w Boga…„. „Wierzę..” – często powtarzano nam, że winniśmy chlubić się, szczycić się naszą wiarą. Lecz odkrywamy, że istnieje w nas coś całkiem odwrotnego, jakaś pokusa do wstydzenia się naszej wiary, szczególnie gdy znajdziemy się w środowisku ludzi, którzy nie bardzo popierają nasze poglądy. Czasami po prostu fałszywa pokora: nie bardzo podoba się nam to, że wiemy w tym temacie o wiele więcej niż oni. Może to też być i strach przed często panującą opinią: mianowicie taką, że jeśli ktoś mocno wierzy, to raczej uchodzi za osobę bardziej naiwną i łatwowierną, a nie mądrą i rozważną. Idąc bowiem dalej za tą opinią, człowiekiem bardziej wykształconym i mądrzejszym będzie ten, kto w mniej rzeczy wierzy. Bardzo łatwo jednak okryć powierzchowność i mylność takiego sposobu myślenia. Nie jest bowiem ważne w ile rzeczy wierzymy, lecz czy te rzeczy są prawdziwe czy też nie. Innymi słowy, czy domagasz się wystarczających dowodów, zanim w coś uwierzysz lub nie. Weźmy dla przykładu historię o >. Bylibyśmy rzeczywiście ludźmi naiwnymi, gdybyśmy uwierzyli w jego istnienie tylko dlatego, że jakieś czasopismo szukające sensacji opublikowało artykuł stwierdzający istnienie tego >. Z drugiej jednak strony, kiedy spotykasz się z ludźmi przybyłymi z innych krajów, którzy wydają się być rozsądnymi i roztropnymi i którzy twierdzą, że widzieli to stworzenie, to byłoby czymś głupim z twojej strony nie wierzyć w jego istnienie. Nie dajmy jednak łatwo za wygraną, kiedy spotykamy się ludźmi, którzy np. nie wierzą we wszystko, co jest treścią >. Być może nie odnaleźli po prostu tylu wystarczających dowodów wiary katolickiej, które właśnie my posiadamy. Albo też, nawet jeśli się z nimi spotkali, nie mieli na tyle odwagi, aby je przyjąć. W tym ostatnim przypadku to oni, a nie my, są ludźmi naiwnymi. Ze wszystkich bowiem absurdalnych rzeczy, w jakie wierzy dzisiejszy świat, czymś najbardziej absurdalnym (a jednocześnie bardzo wygodnym) jest zwyczaj niewierzenia – postawa niewiary. Nie ma nic bardziej wygodnego jak twierdzić: >. Lecz my wierzymy. Ale również i my ciągle potrzebujemy przypominać sobie źródła naszej wiary, także i argumenty rozumowe za nią przemawiające. Ale o tym już następnym razem. Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie, dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików
Rok wydania. 2023. 17, 99 zł. Produkt: Wędrujemy z Jezusem. Wierzę w Boga. Ćwiczenia dla klasy 4 szkoły podstawowej Aleksandra Bałoniak, Kamilla Frejusz, Katarzyna Wawrzyniak. 26,98 zł z dostawą.
This I Believe (The Creed) – album No Other NameZwrotka 1Nasz Ojcze nieskończonyWszystko stworzyłeś TyWszechmogącyŚwiętego Ducha mocąPoczęty został SynJezus, nasz ZbawcaRefren 1Tak, ja wierzę w Boga OjcaW Syna, którym Jezus jestWierzę też w Świętego DuchaBóg jest w osobach trzechWierzę także w zmartwychwstanieŻe powstaniemy znówWyznaję toWierzę w imię JezusZwrotka 2Nasz Sędzio, nasz ObrońcoCierpiałeś za nasz grzechA nam przebaczonoTy zszedłeś do ciemnościI w chwale wzniosłeś sięZająłeś w niebie tronBridgeWierzę, że Bóg jestWierzę, że pokonał śmierćWierzę, że to Chrystus Panem jestRefren 2Wierzę, że jest życie wieczneŻe na ziemię przyszedł BógWierzę we wspólnotę świętychI święty Kościół TwójWierzę w nasze zmartwychwstanieGdy Jezus przyjdzie znówWyznaję to Wierzę w imię JezusTytuł oryginału: This I Believe (The Creed)Wykonawca: Hillsong WorshipAlbum: No Other Name (2014)Tekst i muzyka: Matt Crocker, Ben FieldingTłumaczenie: Emensis (Melania Król & Maja Nowotnik)źródło:
Иви уቇоծаз ጄ
Βኟψετуքаճ ещубрулαξу
ቻξωвре ዩγ гαж ξебጫፍուск
Нեጥиռы антቾλа аጫ
ፑглоμաпуይы инувут
Σ иዒонυችеኡа ቁчим ψኇհеռ
ጉм ετዳ
Ւи ևфамофиγ
Wierzę w Boga Ojca, Jego Jednorodzonego Syna, w Ducha Świętego. Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół, wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów, oczekuję wskrzeszenia umarłych, i życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen. Tak, wierzę Temu, który do mnie mówi i oświeca mój umysł, abym mógł zrozumieć.
ks. Jan Ożóg SJNasze wyznanie wiary, które wypowiadamy po każdej Mszy świętej niedzielnej, rozpoczynamy od słów Symbolu Nicejsko-Konstantynopolitańskiego: Wierzę w jednego Boga. Nazwa tego Symbolu stąd pochodzi, że zrąb jego powstał na Soborze Nicejskim w roku 325. Ponieważ jednak Sobór ten ukierunkowany był przede wszystkim na wyjaśnienie odrzucanej przez arian prawdy wiary o odwiecznym bóstwie Jezusa Chrystusa, w ustalonym wtedy wyznaniu wiary niewiele miejsca poświęcono prawdzie o pochodzeniu Ducha Świętego. Braki te uzupełnił dopiero Sobór Konstantynopolitański w roku 381 i wtedy właśnie powstało owo wyznanie wiary w dzisiejszym brzmieniu[1]. W naszym Katechizmie czytamy takie zdanie: "Wyznanie jedyności Boga, które korzeniami swymi sięga Objawienia Bożego w Starym Testamencie, jest nieodłączne od wyznania istnienia Boga i jest, podobnie jak ono, podstawowe. Bóg jest jedyny. Jest tylko jeden Bóg"[2]. Jest to wyraźne nawiązanie do Katechizmu Rzymskiego wydanego na polecenie Soboru Trydenckiego, który stwierdza wyraźnie: "Wiara chrześcijańska żywi przekonanie i wyznaje, że jest jeden Bóg co do natury, substancji i istoty"[3]. Stary Testament wypowiada się w tej sprawie jednoznacznie: Szema Izrael, Adonaj Elohim, Adonai echad — Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Pan jest jedyny[4]. A także: lo lakajihje Elohim ‘aherim ‘al-panaja - Nie będziesz miał bogów cudzych obok Mnie[5]. A przez proroków często Bóg upomina: Tak mówi Pan, Król Izraela i Odkupiciel Jego, Pan Zastępów: Ja jestem pierwszy i Ja Ostatni; i nie ma poza Mną boga[6]. W Nowym Testamencie sam Pan Jezus się powołuje na Księgę Powtórzonego Prawa: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jedyny[7]. A święty Paweł mówi wyraźnie: Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest[8]. Bóg nam okazał swoją miłość także przez to, że nam objawił swoje święte imię. Dodajmy jeszcze za naszym Katechizmem, że "objawienie imienia Bożego dane Mojżeszowi... okazało się objawieniem podstawowym dla Starego i Nowego Przymierza"[9]. To święte imię Boże wskazuje nam najpierw na to, że Bóg jest żywy. Do Mojżesza Bóg powiedział: JESTEM Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba[10]. Pan Jezus dodaje: Nie jest ci Bóg umarłych, ale żywych[11]. Otóż Bóg, któremu na imię jest "Ten, który jest", Izraelowi się objawił jako ten, który jest bogaty w łaskę i wierność[12]. Nasz Katechizm wyprowadza z tego jedynie słuszny wniosek, że "te dwa pojęcia wyrażają w sposób zwarty bogactwo imienia Bożego. We wszystkich swych dziełach Bóg pokazuje swoją życzliwość, dobroć, łaskę, miłość, ale także swoją wiarygodność, stałość, wierność, prawdę"[13]. Toteż pierwszą zasadą, której nas Kościół uczy o Bogu, jest to, że Bóg jest Prawdą nieomylną. "Bóg jest samą Prawdą, Jego słowa nie mogą mylić"[14]. W naszym życiu doczesnym jest to jedna z najważniejszych prawd, to ona bowiem sprawia, że możemy Panu Bogu całkowicie zaufać, nie może On bowiem sam się omylić ani nas w błąd wprowadzić nie chce. Święty Tomasz z Akwinu tak się tą prawdą zachwycił, że próbował nawet dość szczęśliwie dostarczyć na nią dowodów rozumowych. Wychodzi on z założenia, że ponieważ prawda polega na tym, iż rzecz jest zgodna z pojęciem, jakie o niej wytwarza sobie umysł, Bóg musi być najwyższą prawdą, ponieważ w Nim czynność poznawania jest tożsama z czynnością istnienia[15]. Pismo święte często podkreśla to, że Bóg jest Prawdą odwieczną. Autor psalmu 119 modli się tak: Podstawą Twego słowa jest prawda i wieczny jest każdy Twój sprawiedliwy wyrok[16]. Podobnie modlił się Dawid król: O Panie mój, Boże, Tyś Bogiem, Twoje słowa są prawdą[17]. Właśnie dlatego możemy być pewni, że się spełnią wszystkie Boże obietnice[18]: Uznaj więc, że Pan, Bóg twój, jest Bogiem, Bogiem wiernym, zachowującym przymierze i miłość do tysięcznego pokolenia względem tych, którzy Go miłują i strzegą Jego praw[19]. "Bóg jest samą Prawdą, Jego słowa nie mogą się mylić. Właśnie dlatego we wszystkim z pełnym zaufaniem można się powierzyć prawdzie i wierności Jego słowa"[20]. Wynika stąd bardzo ważny wniosek: jeżeli Bóg jest Prawdą, która ani siebie omylić nie może, ani nas omylić nie chce, to z całym zaufaniem możemy uwierzyć we wszystko, co Bóg o sobie nam objawia przez świętych pisarzy Starego Testamentu, przez Jezusa Chrystusa i wszystkich pisarzy Nowego Testamentu. Nasz Katechizm ujmuje to lapidarnie: "Bóg jest prawdziwy także wtedy, gdy się objawia: nauka, która pochodzi od Boga, jest nauką prawdy"[21]. Tomasz a Kempis, autor wspaniałej książeczki O naśladowaniu Chrystusa, jednemu z rozdziałów nadaje tytuł: "Prawda mówi bez zgiełku słów"[22] i przepięknie się do Pana Boga zwraca: "Nie Mojżesz, ale Ty, Panie i Boże mój, Prawdo odwieczna, mów do mnie, abym nie umarł i nie pozostał bez owocu, napominany wprawdzie od zewnątrz, ale wewnętrznie oschły. Niech mi nie będzie ku potępieniu słowo słyszane, lecz nie wypełnione, poznane, a nie ukochane, przyjęte z wiarą, ale nie zachowane"[23]. W dziejach biblijnych jednym z najpiękniejszych przykładów na to, że Bóg jest Prawdą i że to wszystko, co objawia, tak czy inaczej spełnić się musi, jest Abraham i dzieje jego przedziwnego powołania. Wyrwany w jakiś mistyczny sposób ze swego kraju i ze swej własności, udaje się na Boży rozkaz w nieznane. Autor Listu do Hebrajczyków, pisze wyraźnie, że Abraham nie wiedział, dokąd idzie[24]. To nieznane jest nieznane pod każdym względem: w obcym kraju ma co prawda Abraham spory majątek, ale nie jest właścicielem ziemi, nie ma też tego, co najważniejsze: nie ma syna, bo Sara była niepłodna[25]. I oto Bóg, który jest jedyną Jego nadzieją i oparciem jego jedynym wystawia go na próbę: daje Mu wreszcie w późnym bardzo wieku syna, ale gdy dziecko nieco podrosło, Abraham otrzymuje rozkaz, by je złożył Bogu w ofierze, i to w ofierze krwawej. Oczywiście, wiemy dobrze z dziejów Starego Testamentu, że było to tylko doświadczenie Boże, ważne jest jednak to, że Bóg wypełnił dokładnie to, co Abrahamowi przyrzekł, co mu wiele razy objawiał: stał się patriarcha ojcem wielkiego narodu zarówno w znaczeniu fizycznym, jak mistycznym, bo stał się przecież ojcem wszystkich wierzących[26]. Bóg jednak nie tylko jest Prawdą, Bóg jest także Miłością. I przede wszystkim do tego się musimy przyzwyczaić, ponieważ my jesteśmy grzesznikami, a Bóg jest miłością przebaczającą. W naszym Katechizmie czytamy: "W ciągu swej historii Izrael mógł odkryć, że Bóg miał tylko jeden powód, aby mu się objawić i wybrać go spośród wszystkich ludów, by był Jego ludem; tym powodem była Jego darmo dana miłość[27]. Mojżesz tuż przed swoją śmiercią tak powiedział do Izraelitów: Ponieważ umiłował twych przodków, wybrał po nich ich potomstwo i wyprowadził cię z Egiptu sam ogromną swoją potęgą[28]. Pan wybrał was i znalazł upodobanie w was nie dlatego, że liczebnie przewyższacie wszystkie narody, gdyż ze wszystkich narodów jesteście najmniejszym, lecz ponieważ Pan was umiłował i chce dochować przysięgi danej waszym przodkom[29]. Do Pana, Boga twojego należą niebiosa, niebiosa najwyższe, ziemia i wszystko, co jest na niej. Tylko do twoich przodków skłonił się Pan, miłując ich[30]. Bóg kocha Izraela, jak ojciec kocha swego najmilszego syna[31]: Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu: tyś moim. Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą, i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie. Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się, i nie strawi cię płomień. Albowiem Ja jestem Pan, twój Bóg, Święty Izraela, twój Zbawca[32]. Nasz Katechizm stwierdza z radością za Izajaszem prorokiem, że "ta Boża miłość jest mocniejsza niż miłość matki do dzieci"[33]: Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o Tobie. Oto wyryłem cię na obu moich dłoniach[34]. Miłość Boga do Narodu Wybranego porównuje Pismo święte do miłości między narzeczonymi: Spodobałaś się Panu i twoja kraina otrzyma męża. Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak się oblubieniec weseli z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje[35]. Jest to miłość także dlatego niesłychana i niespotykana wśród ludzi, że odnosi zwycięstwa nawet nad największymi niewiernościami: Ja jednak wspomnę na przymierze, które z tobą zawarłem za dni twojej młodości, i ustanowię z tobą przymierze wieczne. Ty zaś ze swej strony wspomnisz na swoje postępowanie i zawstydzisz się, kiedy przyjąwszy siostry tak starsze, jak młodsze od ciebie, dam ci je za córki w myśl zawartego z tobą przymierza[36]. I na zakończenie spojrzyjmy jeszcze na jeden obraz z Pisma świętego, na fragment tylko wspaniałej przypowieści Pana Jezusa o synu marnotrawnym. Nie będę jej powtarzał, bo pewnie wszystkim wam jest ona dobrze znana. Na jeden tylko moment w tej przypowieści zwróćcie uwagę. Oto ojciec syna marnotrawnego tak się raduje z powrotu umiłowanego dziecka, że nie chce czekać na powrót zapracowanego syna starszego, tylko ucztę rozpoczyna, ucztę weselną, a syna młodszego, który przecież przed niewielu laty wzgardził nim i jakby mu policzek wymierzył, w szaty weselne ubiera, pierścień mu na palec nakłada, symbol odzyskanego na nowo dziedzictwa, i sandały nowe na umęczone stopy[37]. Taki jest nasz Bóg, Bóg wierny i Bóg miłujący nas nad wszystko. Nic dziwnego, że nasz Katechizm nas zachęca, byśmy poznawali wielkość i majestat Boga[38], byśmy żyli w nieustannym dziękczynieniu[39], byśmy poznawali jedność i prawdziwą godność wszystkich ludzi[40], byśmy dobrze użytkowali rzeczy stworzone[41] i byśmy okazywali Bogu zaufanie we wszystkich okolicznościach[42]. I jeszcze na zakończenie króciutka modlitwa świętego Mikołaja z Flüe: Mój Panie i Boże, zabierz mi wszystko, co mnie od Ciebie oddala. Mój Panie i Boże, daj mi to wszystko, co mnie do ciebie zbliża. Mój Panie i Boże, oderwij mnie ode mnie samego i oddaj mnie całkowicie Tobie[43]. [1] G. O`Collins, Farrugia: Zwięzły słownik teologiczny. Kraków 1993, str. 158, Nicejskie wyznane wiary. [2] KKK 200. [3] CR 2,2,8. [4] Pwt 6,4. [5] Wj 20,3. [6] Iz 44,6. [7] Mk 12,29. [8] Ef 4,6. [9] KKK 203. [10] Wj 3,6. [11] Mt 22,32. [12] Wj 34,6. [13] KKK 214. [14] KKK 215. [15] I q. 16, a. 5 c. [16] Ps 119,160. [17] 2 Sm 7,28. [18] KKK 215. [19] Pwp 7,9. [20] KKK 215. [21] KKK 217. [22] III 2. [23] III 2,3. [24] Hbr 11,8. [25] Rdz 11,30. [26] C. M. Martini, A. Vanhoye: Bibbia e vocazione. Brescia 1982, str. 36nn. [27] KKK218. [28] Pwt 4,37. [29] Pwt 7,7-8. [30] Pwt 10,14-15. [31] KKK 219. [32] Iz 43,1b-3a. [33] KKK 219. [34] Iz 49,15-16a. [35] Iz 62,14b-15. [36] Ez 16,60-61. [37] Łk 15,11-32. [38] KKK 223. [39] KKK 224. [40] KKK 225. [41] KKK 226. [42] KKK 227. [43] KKK 226.
Moralność chrześcijańska jest prawdą, wizją, która ma charakter nadprzyrodzony. LF: Poznajemy w wierze, , że została do nas skierowana wielka miłość, . Duch Święty nas przemienia, oświeca skrzydła nadziei byśmy przemierzali tę drogę z radością. Credere Deum – Wierzyć w Boga. Bóg jest przedmiotem wiary.
zapytał(a) o 16:08 Religia - 10 przykazań, "Wierzę w boga, Ojca wszechmogącego..." ( dłuższa część ) Muszę nauczyć się 10 przykazać i modlitwy "Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych..." dalej nie pamiętam a to jest tylko kawałek ( Proszę o pomoc bo mam tylko z religii 5 i 1 i chcę jakieś oceny zarobić bo tak to mogę być zagrożona ) MAM NADZIEJĘ ŻE POMOŻECIE DAJĘ NAJ POWODZENIA To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź 10 bozych przykazanjam jest pan bog twój ktory wywiodł cie z ziemi egipskiej z domu niewoli1 nie bedziesz miał bogow cudzych przedemna2 nie bedziesz brał imienia mego na daremno3 pamietaj abys dzien swiety swiecił4 czcij ojca swego i matke swoja5 nie zabijaj6 nie cudzołuz7 nie kradnij8 nie mów fałszywego swiadectwa przeciw blizniemu swemu9 nie pozadaj zony blizniego swego10 ani zadnej zeczy która jego jest. Wierze w boga skład apostolskiWierzę w Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego;który się począł z Ducha Świętego;narodził się z Maryi Panny;umęczon pod pontskim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion;zstąpił do piekłów, trzeciego dnia zmartwychwstał;wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego;stamtąd przyjdzie sądzić żywych i w Ducha Świętego;święty Kościół powszechny, Świętych obcowanie;grzechów odpuszczenie;ciała zmartwychwstanie;żywot za co powodzenia Odpowiedzi EKSPERTpiotrżar odpowiedział(a) o 16:50 DZIESIĘĆ PRZYKAZAŃ1. Nie będziesz miał żadnych innych bogów mnie na Nie będziesz sobie sporządzał rzeźbionego wizerunku ani kształtu podobnego do czegokolwiek, co jest na niebie w górze albo co jest nisko na ziemi, albo co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani nie dasz się zwieść do służenia im (...).3. Nie będziesz brał imienia Jehowy, twego Boga, w sposób niegodny (...).4. Pamiętając o dniu sabatu, żeby go mieć za święty, przez sześć dni masz pełnić służbę i wykonywać wszelką swoją pracę. (...) Nie będziesz wykonywać żadnej pracy — ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, twój niewolnik ani twoja niewolnica, ani twe zwierzę domowe, ani obcy osiedleniec, który jest w obrębie twoich bram (...).5. Miej w poszanowaniu ojca i matkę (...).6. Nie będziesz Nie będziesz popełniać Nie będziesz Nie będziesz jako świadek zeznawać fałszywie przeciw twemu Nie będziesz pragnąć domu swego bliźniego. Nie będziesz pragnąć żony bliźniego ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani czegokolwiek, co należy do twego bliźniego (Wyjścia 20:3-17). 10 bozych przykazanjam jest pan bog twój ktory wywiodł cie z ziemi egipskiej z domu niewoli1 nie bedziesz miał bogow cudzych przedemna2 nie bedziesz brał imienia mego na daremno3 pamietaj abys dzien swiety swiecił4 czcij ojca swego i matke swoja5 nie zabijaj6 nie cudzołuz7 nie kradnij8 nie mów fałszywego swiadectwa przeciw blizniemu swemu9 nie pozadaj zony blizniego swego10 ani zadnej zeczy która jego w boga skład apostolskiWierzę w Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego;który się począł z Ducha Świętego;narodził się z Maryi Panny;umęczon pod pontskim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion;zstąpił do piekłów, trzeciego dnia zmartwychwstał;wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego;stamtąd przyjdzie sądzić żywych i w Ducha Świętego;święty Kościół powszechny, Świętych obcowanie;grzechów odpuszczenie;ciała zmartwychwstanie;żywot za co powodzenia Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
W przypadku książki Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego. odpowiedź na powyższe pytanie brzmi tak, że autorem (autorką) „Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego.” jest ks. Piotr Ostański . Autor lub autorka książki ma prawo do ochrony swojego dzieła i może decydować o sposobie jego wykorzystania, takim jak publikacja, sprzedaż czy
Wielka i niesamowita oczywistość przebija z tych słów. „Bóg, Ojciec Wszechmogący” – wypowiadając te słowa nie czynimy nic innego jak podajemy definicję słowa >. Kiedy jednak popatrzymy na ludzkie życie, prawda o Bożej wszechmocy staje się mniej wyrazista. Powstaje wówczas w naszym umyśle wiele pytań: jaka jest główna przyczyna tego, że ludzie nie mogą wytrwać w wyznawanej wierze? Skąd to nieszczęście, które spadło na mnie wówczas, kiedy myślałem, że postępuję dobrze i Bóg powinien być ze mnie zadowolony? Bardzo łatwo wówczas dać się prowadzić uczuciom, a nie rozumowi. Matka, która straciła dziecko powie: „czy Bóg nie mógł temu zapobiec? Jeśli nie mógł, to znaczy, że nie jest Wszechmogący. Jeśli natomiast chciał, aby tak się stało, to nie jest moim Ojcem. Jedna z dwóch możliwości: albo jest Ojcem i nie ma wystarczającej mocy, aby pomóc tym, którzy w Nim pokładają nadzieję, albo też jest Wszechmogący i jednocześnie okrutny. Ojciec Wszechmogący nie potraktowałby mnie w ten sposób”. W takim razie co oznacza, że Bóg jest Wszechmogący i jednocześnie jest Ojcem? Spróbujemy się nad tym zastanowić. Bóg jest Wszechmogący w tym znaczeniu, że nie może być ograniczony przez coś, co znajduje się poza Nim. On jest przyczyną wszystkiego, w Nim wszystko bierze swój początek. Jeśli istnieją jakieś granice Jego działania, to mogą to być jedynie te, które ON sam sobie postawił, a nie inna osoba lub rzecz. Winniśmy to mieć na względzie, kiedy szukamy odpowiedzi na pytanie o cierpienie. Nie przedstawiajmy więc Pana Boga jako Kogoś bezsilnego wobec ludzkiego cierpienia, ani też nie wyobrażajmy Go sobie jako przemiłego urzędnika nieba, który mówi: >. Bóg jest Wszechmogący w tym znaczeniu, że może uczynić wszystko, co nie jest przeciwne rozumowi. Prawa rozumu są częścią prawdy, a ta jest częścią Boga, a ściślej mówiąc jest Nim samym: Bóg jest Prawdą. Bóg nie może więc uczynić rzeczy sprzecznych, o czym pewni ludzie zdają się niekiedy zapominać. Bóg jest także naszym Ojcem. Św. Paweł zauważa, że wszelkie ojcostwo ludzkie bierze swój początek w ojcostwie Boga. W pełni sens Bożego ojcostwa objawił nam Jezus Chrystus. Bóg jest naszym Ojcem, gdyż zna każdego z nas dogłębnie. Pan Jezus wyraźnie o tym nauczał, mówiąc: „Ojciec Twój, który widzi w ukryciu…” /Mt 6, – nikt więc nie może Go oszukać. On zajmuje się swoimi stworzeniami, niezależnie od tego, czy one o Nim pamiętają. Ojciec ziemski, poproszony przez swojego syna o chleb, nie poda mu kamienia. Ileż więcej dobrych rzeczy da każdemu proszącemu nasz Ojciec niebieski! (por. Łk 11,11-13). Chrystus kładzie mocny nacisk na zaufanie, jakie winniśmy posiadać w Bogu, który jest naszym Ojcem. To fundament całego chrześcijaństwa. Co oznacza pojęcie ojcostwa w dzisiejszym świecie? Pierwszym zadaniem rodziców jest wychowanie swoich dzieci. Pozostawmy bez komentarza różne błędne, wypaczone koncepcje w rodzaju >. Rodzice winni tak wychowywać swoje dzieci, aby ciągle pomagać im korygować ewentualne błędy, które mogą się pojawiać w zachowaniu ich pociech. Również i Bóg wychowuje ciebie i mnie. Jeśli dawałby nam wszystko, o co Go prosimy, szybko stalibyśmy się rozkapryszonymi dziećmi: egoistami, napuszonymi, leniwymi. Bóg nieustannie kształtuje naszą naturę, aby uczynić z nas takim osobami, jakimi chce, abyśmy byli. Gdyby tak nie czynił, nie byłby naszym prawdziwym Ojcem. Żyjemy jednak w świecie niedoskonałym, co widzimy też po naszej woli: jest ona wolna, ale po grzechu pierworodnym narażona na złe jej wykorzystywanie. Jeśli więc może się ona stać przyczyną cierpienia zadawanego innym ludziom, to również musi przyjąć na siebie i taką ewentualność, że tego cierpienia będzie od innych doznawać. W rzeczywistości Bóg ogranicza przez to swoją wszechmoc: dozwala, byśmy jedni drugim zadawali cierpienie, gdyż w przeciwnym razie dar wolnej woli nie miałby sensu. To jednak nie wszystko. Cierpienie jest także naszym długiem, jaki zaciągamy wobec Boga poprzez nasze grzechy; jest też karą za nie. Jako stworzeni na Jego obraz i podobieństwo nie tylko mamy wybierać dobro, a unikać zła, lecz także jesteśmy odpowiedzialni za dokonywane przez nas wybory. I ponosimy ich skutki. Stąd też gdy wybierzemy zło, zasługujemy na karę. Dlatego też każdy z nas, ty i ja, będziemy musieli uregulować nasze długi wobec Niego, zanim pójdziemy do nieba, poprzez cierpienie tu na ziemi lub też w Czyśćcu. I jeszcze jednej kwestii nie możemy tu pominąć. Pan Jezus cierpiał za nas i jest wielkim honorem dla tych, którzy mu służą to, że On dozwala, aby razem z Nim współcierpieli. W Maryi mamy tego najdoskonalszy wzór. I święci, którzy będąc ludźmi tak dobrymi, chcieli znosić wielkie nieraz cierpienia. A my? Myślę, że ty i ja często jesteśmy daleko od nich, uskarżając się tyle przy bólu głowy. Spośród wielu przymiotów Bożych wyznanie wiary wymienia tylko wszechmoc. Nie jest sprawą łatwą jej zrozumienie i przyjęcie konsekwencji w naszym życiu. Jest to jednak dla nas bardzo ważne. Podsumowując, możemy powiedzieć za Katechizmem Kościoła Katolickiego (268): >. >. Znowu trzeba więc powtórzyć, że cierpienie ma wymiar również pewnej dyscypliny wychowawczej, której człowiek potrzebuje, aby stać się kimś na miarę Bożych oczekiwań. On pragnie, abyśmy nie byli przywiązani do rzeczy stworzonych, a to nie jest łatwe, jeśli zawsze mamy to, czego pragniemy. On chce, byśmy nauczyli się cierpliwości: a jak to uczynimy, jeśli niczego nie będziemy musieli znosić. A nasza pokora, a całkowite i pełne zaufanie do Boga? Sami wiemy, jak jest z tym w praktyce. Informujemy, iż w celu optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie, dostosowania ich do Państwa indywidualnych potrzeb korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików
W uniesieniu dotarłem na Mszę Św. gdzie śpiewały dzieci, a moja dusza była bliska Boga. Popłynie pieśń uwielbienia Jezusa: „Proś o co chcesz, a spełnię!” Ja wiem, że Pan Jezus cieszy się z powodu mojego wołania w intencji nieznanych mi ludzi i nieznanego narodu! - Panie mój! Nie mam żadnych próśb, ja muszę tylko dziękować!
Ewangelia (Mt 20, 20-28) Kielich mój pić będziecie Słowa Ewangelii według świętego Mateusza Matka synów Zebedeusza podeszła do Jezusa ze swoimi synami i oddając Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: «Czego pragniesz?». Rzekła Mu: «Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie, jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie». Odpowiadając Jezus rzekł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?». Odpowiedzieli Mu: «Możemy». On rzekł do nich: «Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował». Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu». KOMENTARZ Prosić czy nie prosić? Oto jest pytanie, które zadaje sobie wielu uczniów Jezusa, którzy chcą pełnić Jego wolę i nie wiedzą, czy ich prośba „spodoba” się Bogu, a dla nich samych będzie dobra. Co więc lepsze? Prosić źle czy nie prosić wcale? PROSIĆ! Spośród wszystkich możliwych opcji w naszym dylemacie najgorszą opcją jest nie prosić, czyli przestać się modlić o coś co wydaje nam się ważne albo nie mieć w ogóle odwagi powiedzieć Bogu o tym co zaprząta moje serce. Nawet jeśli moja prośba jest zła, głupia i niedojrzała – trzeba się modlić, bo wraz z moim trwaniem w Jezusie (J15, 4) w pewnym momencie przyjdzie odpowiedź na moją prośbę. Odpowiedzią może być spełnienie prośby, wyjaśnienie o co się modlić lub niespełnienie prośby. Odpowiedź przyjdzie, bo przecież modlitwa to spotkanie i rozmowa z żywym Bogiem, prawda? A poza tym sam Jezus obiecał, że gdy będziemy w Nim trwać, przyniesiemy obfity owoc! DLACZEGO WARTO PROSIĆ? Człowiek modlitwy rozwijając się w wierze, upodobnia się do Jezusa. Mając tego samego Ducha, zaczyna być coraz bardziej jednością z Bogiem. Coraz bardziej podobne stają się pragnienia, patrzenie na świat, wrażliwość. Jednakże różne przestrzenie w naszym życiu mają różne tempo nawracania się. Dlatego może tak być, że jakaś nasza sfera życia jest jeszcze niedojrzała i może w niej być jeszcze ziemskie (światowe, grzeszne, pogańskie, nienawrócone) myślenie. Taką historię obserwujemy w dzisiejszej Ewangelii, gdy matka synów Zebedeusza przychodzi wraz z nimi do Jezusa i prosi o to, by jej synowie zasiedli w Królestwie Jezusa po Jego prawej i lewej stronie. Na pewno wszyscy mieli dobre intencje, lecz z perspektywy Ewangelii i nauki Jezusa o służeniu jako ideale miłości, prośba ta była bardzo nieewangeliczna. Dobrze jednak, że ta prośba padła! O ile jesteśmy mądrzejsi dzięki niej, tak my i wszyscy czytający ten tekst, jak i sami zainteresowani! Dlatego w modlitwie prośby ważne jest by (1) być całkowicie szczerym z Jezusem i (2) trwać w Nim. Bo gdy będziemy w Nim trwali w szczerości serca, dojdziemy kiedyś do takiego stanu, o jakim pisze św. Paweł – „żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20), a to zjednoczenie sprawi, że „jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami” (J 15, 7-8). A JEŚLI PROŚBY SĄ ZŁE? A nawet jeśli prośby są złe, to Ojciec i tak da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą, nawet o niedojrzałe rzeczy (Łk 11, 13)! Nasz Ojciec jest tak hojny, że nawet jak źle się modlimy, to daje swoim dzieciom najlepszy Prezent jaki ma – Ducha Świętego: Ducha poznania woli Boga, Ducha miłości, radości i pokoju, Ducha zjednoczenia z Bogiem i Ducha który zmienia nasze serca upodabniając je do serca Boga. Bądź dziś z Bogiem szczery na modlitwie prośby! Bądź jak matka Synów Zebedeusza! Powiedz Bogu co TAK NAPRAWDĘ jest w Twoim sercu. Co masz do stracenia? Jeśli będziesz dusił w sobie swoje niespełnione pragnienia, one cię zabiją od środka. Będziesz miał cały czas ukrytą pretensję do Boga, że nie spełnia twoich największych marzeń, lecz nie spełnia dlatego, że nie mówisz Mu o tym na głos i nie odsłaniasz przed Ojcem tego, co naprawdę chcesz. A jeśli powiesz – to albo Bóg to spełni, albo spełni po swojemu i w swoim czasie, czyli LEPIEJ (jak u synów Zebedeusza), albo nie spełni wcale, bo nie przysłuży się to ostatecznemu celowi twojego życia, lecz da Ci za to swojego Ducha Świętego. Nie ma więc tu przegranych! Nie ma niewysłuchanych modlitwy! Bądź więc zawsze w kontakcie z Bogiem ii nigdy nie skrywaj tego, co pragnie twoje serce i co cię boli, choćby była to najbardziej głupia i wstydliwą sprawa. Ten, kto prosi – otrzymuje i to zawsze to, co najlepsze!
Zobacz 2 odpowiedzi na pytanie: Wierze w Jednego Boga ! Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers
katechizmowe rozważania dodane 2014-11-28 15:41 Słowa rozpoczynające wyznanie wiary są najważniejszymi w całym symbolu. Kolejne zaś słowa są rozwinięciem tezy zawartej w pierwszych słowach. Skład Apostolski rozpoczyna się od słów „Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego Stworzyciela Nieba i ziemi”. Pierwsze słowa „Wierzę w Boga...” są podstawowym stwierdzeniem wyznania wiary. Symbol wiary mówi w całości o Bogu, a jeśli mówi o człowieku i o świecie to czyni to w odniesieniu do Boga. Podobnie jak z przykazaniami tak i tutaj pozostałe artykuły wyznania wiary rozwijają pierwszy i pozwalają lepiej poznać Boga. Wierzę w jednego Boga Tymi słowami rozpoczyna się Symbol Nicejsko-Konstantynopolitański. Podkreślenie jedności Boga ma swoje zakorzenienie w Objawieniu Bożym Starego Przymierza. Prawda ta jest podstawowa i nieodłączna od wyznania istnienia Boga. „Wiara Chrześcijańska wierzy i wyznaje, że jest jeden Bóg, co do natury, substancji i istoty.” (cyt za KKK 200) Bóg objawił się Izraelowi, jako Jedyny „... Pan jest naszym Bogiem Panem Jedynym...” (Pwt 6 4-5). Przez proroków wzywa wszystkie narody by zwróciły się do Niego Jedynego (Iz 45, 22-24). Jezus w swoim nauczaniu również potwierdza, że „Bóg jest jedynym Panem” i że należy Go miłować „całą swoją duszą całym swoim umysłem i całą swoja mocą” (Mk 12, 29-30). Wskazuje również na siebie, że jest Panem. Wyznanie Jezusa, że jest Panem nie sprzeciwi się wierze w jednego Boga. Również wiara w Ducha Świętego Pana i Ożywiciela nie wprowadza podziału w jednym Bogu. Na soborze Laterańskim IV (1215r.) Kościół uznaje uroczyście: „ Całą mocą wierzymy i otwarcie wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, wieczny, nieograniczony,... wszechmocny i niewymowny, Ojciec i Syn i Duch Święty: trzy Osoby, ale jedna istota, jedna substancja, czyli natura całkowicie prosta” (cyt za KKK 202)
W tym artykule wspomnieliśmy o doskonałej odległości Ziemi od Słońca, unikatowych właściwościach chemicznych wody, ludzkim mózgu, DNA, niezliczonej rzeszy ludzi dających wyraz swojej wierze w Boga, nurtującym nasze serca i umysły pytaniu, czy Bóg istnieje, czy wreszcie o gotowości Boga do wyjścia nam naprzeciw i objawienia się
Różaniec - wstęp. Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał.
Bóg jest miłością – miłość jest samą istotą Boga. Posyłając w pełni czasów swojego jedynego Syna i Ducha miłości, Bóg objawia swoją najbardziej wewnętrzną tajemnicę: jest wieczną wymianą miłości – Ojcem, Synem i Duchem Świętym, a nas przeznaczył do udziału w tej wymianie. (KKK 221) Modlitwa o dar poznania Boga Ojca
Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego. Kazania katechi • Książka ☝ Darmowa dostawa z Allegro Smart! • Najwięcej ofert w jednym miejscu • Radość zakupów ⭐ 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji • Kup Teraz!
Wierze w Ducha Św. Pana i ożywiciela który z Ojca i Syna pochodzi który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę który mówi przez proroków Wierze w jedne święty powszechny i apostolski Kościół wyznaje jeden chrzest na odpuszczenie grzechów i oczekuje wskrzeszenia umarłych I życia wiecznego w przyszłym świecie amen
"Tak się stało, że jestem mistykiem świeckim (lekarz): mistyka eucharystyczna z charyzmatem odczytywania Woli Boga Ojca Zapraszam: Wola Boga Ojca…" 08.12.2020(w) ZA SKUSZONYCH PRZEZ SZATANA SzczegółyAPeeL Opublikowano: 08 grudzień 2020 Odsłony: 13 Niepokalanego Poczęcia NMP Jeżeli uznajesz, że jest tylko świat przyrodzony (naturalny, samorodny, atawistyczny: atawizm z łac
Która z tych wersji 'wierzę w Boga' jest wersją kościelną, a która tą apostolską? 1. Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, * Stworzyciela nieba i ziemi, * i w Jezusa Chrystusa, * Syna Jego Jedynego, Pana naszego, * który się począł z Ducha Świętego, * narodził się z Maryi Panny, * umęczon pod Ponckim Piłatem, * ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, * zstąpił do piekieł